Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty
Wyzwanie - 30 dni hiszpańskiego
Lubię się uczyć nowych języków. Bardzo lubię. Problem w tym, że tracę systematyczność mniej więcej po tygodniu. Tak samo podchodziłam do języka hiszpańskiego, ale zdecydowałam, że czas teraz na drugą próbę.
![]() |
Pierwsze moje podejście do tego języka zaczęłam rok temu, bo miałam spędzić cały miesiąc u mojej chrzestnej w Hiszpanii. Oczywiście nie wytrwałam i poleciałam tam znając raptem kilka słów. Wmawiałam sobie, że przecież wszędzie znają angielski. Okazało się to prawdą na lotnisku w Madrycie, gdzie z obsługą dogadałam się bez problemu, jednak już w samym Aviles było dużo gorzej. Zamawiając lody musiałam pokazywać palcem, którego chcę.
Mimo trudności, bardzo mi się ten język podobał. Lubiłam się go uczyć i uwielbiam jego brzmienie. Dodatkowo jest jednym z najbardziej powszechnych języków na świecie, co sprawia że jest przydatny. Dlatego postanowiłam podjąć jeszcze jedną próbę.
Daję sobie 30 dni. Przez ten miesiąc mam zamiar codziennie poświęcić godzinę na naukę języka hiszpańskiego. Materiały już mam, uzbroiłam się w książkę i strony internetowe ostatnim razem. Po 30 dniach zdam Wam relację, czy dałam radę. Mam nadzieję, że tak :)
Moja podróż życia
Wschód słońca, baobaby, dzikie koty i sawanna - tak wygląda moja podróż życia. Na szczęście jeszcze przede mną.
Już jako mała dziewczynka byłam zafascynowana Afryką. Wszystko zaczęło się oczywiście od "Króla Lwa"- wschodzi słońce, zaczyna grać "Circle of Life" - do dziś na tej scenie płaczę. Nie na tej, na której umiera Mufasa, tylko właśnie na samym początku.
Potem podrosłam i zaczęłam poznawać lwy jako coś więcej niż tylko postacie z bajki. Najczęstszym oglądanym kanałem telewizyjnym w tamtym czasie było Animal Planet, gdzie pochłaniałam wszystkie dostępne programy o zwierzętach. Najbardziej jednak lubiłam oglądać te o Afryce właśnie - o drapieżnikach, małpach i zasadniczo wszystkim, co żyje na tym kontynencie.
Moje praktyki w ZOO w Warszawie pozwoliły spełnić jedno z dziecięcych marzeń - zobaczyć jak wygląda ogród zoologiczny "od środka". Głaskałam żyrafy i pantery, asystowałam przy operacji niedźwiedzia. Jednak żadne z tych momentów to nie to, co zapamiętałam najbardziej. Najlepiej zapamiętam wizytę u lwów - stałam metr przed nimi, a one tuż za kratami ryczały na mnie. Może ciężko w to uwierzyć, ale to... to było piękne przeżycie. Tym bardziej przekonało mnie, że chcę je zobaczyć na wolności. Tylko może trochę dalej niż metr ode mnie...
W Namibii funkcjonuje rezerwat dzikich kotów. Organizują oni wolontariaty, jednak są to wolontariaty płatne - za zakwaterowanie, wyżywienie i możliwość pracy z gepardami i lwami. Nie wiem kiedy, ale na pewno tam pojadę. Może na miesiąc, może na dwa. Jak tylko zbiorę wystarczająco pieniędzy.
I w zasadzie cieszę się, że podróż życia wciąż przede mną. Bo mam na co czekać.


