Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Psy. Pokaż wszystkie posty
Wszystkowiedzący
Ja się znam, bo jestem starszy. Wiem, bo tak mi powiedział kuzyn brata ciotki. Te i podobne zdania to jedne z niewielu, które są mnie w stanie wyprowadzić z równowagi.
![]() |
| photo from gratisography.com |
Założę się, że każdy z was kiedyś poznał kogoś takiego. Kogoś, kto wie wszystko na każdy temat... a przynajmniej tak mu się wydaje. Jestem w stanie machnąć na to ręką, szczególnie jeśli rozmowa dotyczy tematów nieistotnych, takich na których słabo się znam. Kiedy jednak ktoś zaczyna pleść bzdury na temat zwierząt lub fotografii, wtedy już nie jestem tak bardzo cierpliwa.
Zwierzętami zajmuję się praktycznie od dziecka. Poszłam na studia zootechniczne, oprócz tego co miesiąc pochłaniam kilka książek w temacie behawioru i treningu. Interesuję się żywieniem, rasami, jestem w stanie wybrać dobrą karmę i obliczyć dawkę pokarmową dla danego psa, także odchudzającą. Żeby zdobyć moją wiedzę potrzebne było całe mnóstwo czasu i pieniędzy, wciąż dowiaduję się czegoś nowego, jednak bez wątpienia mam sporo do powiedzenia w tym temacie.
Tak się jednak składa, że każdy kto posiadał jakiekolwiek zwierzę uznaje się za eksperta. Widocznie to wystarczy, by stwierdzić że Whiskas to dobra karma dla kota. Najwidoczniej wszyscy dookoła też wiedzą lepiej, ile powinien ważyć mój kot. Rosyjski? Że taka rasa? Skąd, przecież powinien być pulchny jak brytyjczyk! I na nic tłumaczenia, że lepiej by był lekko za szczupły, niż za gruby, bo to zdrowsze. Bo przecież jak to wytłumaczyć komuś, kogo pies waży prawie 2 razy więcej niż powinien.
Nie potrafię wyliczyć, ile razy podobna dyskusja miała miejsce. O sterylizacji i kastracji, o kolczatkach, o biciu psów... tematy są niezliczone. I wiecie co jest najgorsze? Że czasem czuję się bezsilna. Nigdy nie staram się wymądrzać, ale czuję się w obowiązku prostować najbardziej krzywdzące dla zwierząt poglądy (typu 'suka musi mieć chociaż raz młode', bądź 'agresywnego psa trzeba bić'). Niestety ludzi tego typu naukowa wiedza nie przekonuje. Bo to oni są najmądrzejsi.
Czym właściwie jest rodowód?
Ostatnio coraz częściej toczą się dysputy dotyczące psów i kotów z rodowodem. Niepokojąco często przeczytać można w nich stwierdzenie "rodowód to tylko papierek". Czy tak jest rzeczywiście?
Do napisania tego posta skłoniła mnie dyskusja na pewnym fanpage'u dziewczyny, która chciała rozmnożyć swoją nierasową sukę cocker spaniela. Pojawiła się tam taka wypowiedź (pisownia oryginalna):
Pies bez rodowodu nie oznacza że nie jest rasowy każdemu psu można założyć rodowód. Tak zwany kundel to mieszanka powyżej 2 raz. Mieszaniec to mieszanka 2 raz. No sory skoro mam sb kupić psa za 3000 no bo ma rodowód to bym wola za te 500 i sama bym mu rodowód założyć.Widuję takie stwierdzenia coraz częściej. Co gorsza, nikt takich ludzi nie edukuje - zamiast tego straszy się ich policją i wyzywa ich psa od kundli. To błąd! Dopiero przy zrozumieniu czym jest rodowód, można się przekonać, jak bardzo jest wartościowy.
Omówię rodowód na przykładzie Niny, czyli mojej kotki.
Imię mojego kota jest u samej góry. Rodowód czytamy od lewej - u góry jest jej ojciec, u dołu matka, a dalej w prawo ich rodzice, aż do 5 pokolenia wstecz. Wygląda to wszystko tajemniczo, ale wcale nie jest takie trudne. Na przykładzie ojca: EC oznacza Europa Champion i jest ostatnią klasą wystawową u kotów. U psów tytuły są odpowiednio inne i warto je sprawdzić przed kupnem psa. Flashpaw's to nazwa hodowli z której kot pochodzi, i wreszcie BEHAVE YOURSELF - chociaż dziwaczne - to imię kota. RUS chyba tłumaczyć nie muszę - oczywiście odnosi się do rasy.
Zajrzyjmy jeszcze pod tabelkę, bo informacja tam zawarta jest bardzo ważna. Są tam dziwne symbole i liczby, które rzeczywiście są całkiem skomplikowane do obliczenia. IC oznacza współczynnik inbredu. Pokazuje on w jakim stopniu przodkowie naszego zwierzęcia są ze sobą spokrewnieni - im mniej, tym lepiej. Genetyka jest nieubłagana - krzyżowanie w pokrewieństwie powoduje wydelikacenie, zmniejszenie odporności na choroby, zmniejszenie płodności. Dzięki temu, że znamy przodków naszego kota/psa, którzy są wypisani W KAŻDYM rodowodzie, można go wyliczyć i znacząco zmniejszyć ryzyko chorób. Podobną funkcję pełni AVK - jest to współczynnik utraty przodków. W tym wypadku im większa jest wartość, tym lepiej.
Myślę, że teraz jest jasne, czemu rodowodu nie da się wyrobić każdemu. Czy znacie dziadków swojego nierasowego psa? A pradziadków? Jeśli nie, to odpowiedź jest oczywista. W rodowodach niektórych ras psów przy każdym przodku pojawia się informacja o badaniach - np. stawów biodrowych. U mojej Luny do 5 pokoleń wstecz wszyscy byli wolni od dysplazji, dzięki czemu mam o wiele mniejszą szansę, że zachoruje (to choroba genetyczna).
Rodowód to nie tylko papierek. Rodowód to gwarancja pochodzenia i zdrowia twojego zwierzaka.
Jak fotografować aktywnego psa?
Prawie za każdym razem, spotykając się z właścicielami psów na sesję, słyszę to samo: "mojemu psu ciężko zrobić ładne zdjęcia - jest bardzo ruchliwy i nie potrafi wysiedzieć w miejscu". Zainspirowało mnie to do napisania posta z poradami, bo nie ma rzeczy niemożliwych.
Nie będę tym razem rozpisywać się o parametrach zdjęć i ustawieniu aparatu - o tym innym razem. Dziś skupię się wyłącznie na ujarzmieniu bestii, czyli aktywnego psa.
Wychodząc z domu na spacer z psem i aparatem, odpowiednio się przygotujmy. Przede wszystkim - najlepiej nie wychodźcie sami, zabierzcie ze sobą kogoś do pomocy. Zapanowanie jednocześnie nad psem i aparatem nie jest łatwe, i w większości wypadków ciężko będzie zrobić dobre zdjęcia. Zaopatrzmy się również w ulubione zabawki i smakołyki.
Poćwiczcie ze swoim psem zostawanie na komendę. Sytuacją idealną jest, gdy pies potrafi zostać w każdej pozycji (siedzącej, leżącej) i nie przybiega gdy właściciel przykucnie. Wbrew pozorom jednak nie jest to łatwe i nieczęsto się zdarza. I bez tego można sobie jednak poradzić...
Po wyjściu z domu nie wyjmujmy od razu aparatu. Jeśli mamy czas - dajmy psu się wybiegać. Na początku spaceru jest dużo bardziej podekscytowany i aktywny, i niekoniecznie ma ochotę pozować. Zmęczony pies będzie dużo łatwiejszy do opanowania, a może nawet sam położy się na jakiejś łące?
Gdy znamy już miejsce, w którym chcemy robić zdjęcia, prosimy naszą pomagającą osobę o zajęcie czymś psa. Przydadzą nam się do tego wspomniane zabawki i smakołyki. Kucamy w pewnej odległości, zniżając się tym samym do poziomu psa (zdjęcia wyglądają wtedy lepiej). Wiele osób czeka, aż pies odpowiednio się ustawi, i dopiero wtedy komponuje kadr. To błąd! Przy bardzo aktywnym psie, może stać w odpowiedniej pozie tylko kilka sekund, i zanim zdążymy się ustawić, pies pobiegnie dalej. Najlepiej przygotować się odpowiednio wcześniej i pozwolić drugiej osobie odpowiednio ustawić psa, podczas gdy my zajmujemy się tylko ostrzeniem i robieniem zdjęcia.
Warto znaleźć sposób, by nasz pies zechciał spojrzeć w aparat. Imię psa nie zawsze działa dobrze, bo próbuje wtedy do nas przybiec. Najlepiej wypróbować w domu odgłosy takie jak gwizdanie i sprawdzić, na które z nich pies reaguje. Można wtedy zainteresować psa zajętego np. skubaniem trawy.
Wszystkie porady można tak naprawdę sprowadzić do jednego słowa: cierpliwość. Fotografowanie psa to często mnóstwo zdjęć, na których pies odwrócił głowę w złym momencie lub całkowicie wyszedł z kadru. Ważne, by się nie poddawać i próbować dalej, pozwolić psu się zmęczyć, a wtedy wynagrodzi nam to pozowaniem w najlepszym momencie.




