Posted by : Agata Szymczak czwartek, 24 kwietnia 2014

Wschód słońca, baobaby, dzikie koty i sawanna - tak wygląda moja podróż życia. Na szczęście jeszcze przede mną.




Już jako mała dziewczynka byłam zafascynowana Afryką. Wszystko zaczęło się oczywiście od "Króla Lwa"- wschodzi słońce, zaczyna grać "Circle of Life" - do dziś na tej scenie płaczę. Nie na tej, na której umiera Mufasa, tylko właśnie na samym początku.

Potem podrosłam i zaczęłam poznawać lwy jako coś więcej niż tylko postacie z bajki. Najczęstszym oglądanym kanałem telewizyjnym w tamtym czasie było Animal Planet, gdzie pochłaniałam wszystkie dostępne programy o zwierzętach. Najbardziej jednak lubiłam oglądać te o Afryce właśnie - o drapieżnikach, małpach i zasadniczo wszystkim, co żyje na tym kontynencie.

Moje praktyki w ZOO w Warszawie pozwoliły spełnić jedno z dziecięcych marzeń - zobaczyć jak wygląda ogród zoologiczny "od środka". Głaskałam żyrafy i pantery, asystowałam przy operacji niedźwiedzia. Jednak żadne z tych momentów to nie to, co zapamiętałam najbardziej. Najlepiej zapamiętam wizytę u lwów - stałam metr przed nimi, a one tuż za kratami ryczały na mnie. Może ciężko w to uwierzyć, ale to... to było piękne przeżycie. Tym bardziej przekonało mnie, że chcę je zobaczyć na wolności. Tylko może trochę dalej niż metr ode mnie...

W Namibii funkcjonuje rezerwat dzikich kotów. Organizują oni wolontariaty, jednak są to wolontariaty płatne - za zakwaterowanie, wyżywienie i możliwość pracy z gepardami i lwami. Nie wiem kiedy, ale na pewno tam pojadę. Może na miesiąc, może na dwa. Jak tylko zbiorę wystarczająco pieniędzy.

I w zasadzie cieszę się, że podróż życia wciąż przede mną. Bo mam na co czekać.


Leave a Reply

Subscribe to Posts | Subscribe to Comments

© Agata Szymczak, 2013. Obsługiwane przez usługę Blogger.

- Copyright © Agata Szymczak - fotografia, zwierzęta, lifestyle -Metrominimalist- Powered by Blogger - Designed by Johanes Djogan -